Na półmetku rozgrywek na czele tabeli słupskiej klasy okręgowej sezonu 2018/2019 jest Lipniczanka. O zakończonej jesieni rozmawialiśmy z Tomaszem Mielewczykiem, trenerem lidera z Lipnicy.

Czy awans do IV ligi jest wpisany w pana umowę z lipnickim klubem?

Umowę podpisałem półtora roku temu. Założyliśmy sobie z zarządem za cel awans do klasy okręgowej. Latem udało nam się zbudować taka drużynę, która jest w stanie rok po roku zrobić dwa awanse.

Jest pan zadowolony dotychczasowych wyników w słupskiej klasie okręgowej edycji 2018/2019?

Jesteśmy liderem na półmetku rozgrywek, wiec trudno byłoby narzekać. Jednak zdajemy sobie sprawę, że jeszcze długa droga przed nami.

Czterdzieści punktów zdobyła Lipniczanka w jesiennych rozgrywkach. Jak pan ocenia ten dorobek?

Solą w oku cały czas pozostaje porażka z 29 września w Chrabrowie z Chrobrym i stracone tam trzy punkt. Z dorobku punktowego wszyscy jesteśmy zadowoleni. Jeżeli uda nam się powtórzyć na wiosnę, to powinno nam wystarczyć do upragnionego czwartoligowego awansu.

Co mógłby pan powiedzieć o nowych piłkarzach, którzy dołączyli do zespołu w okresie letnim?

Wzmocnienia, które miały miejsce latem, dały nam miejsce, na jakim się znajdujemy. Każdy z nowych zawodników dał nam nową jakość. Kamil Pranczk i Mariusz Szmidke tworzą parę stoperów, która chciałby niejeden klub z wyższej ligi. Artur Wojach w środku pola jest klasą sam dla siebie, o czym świadczą jego bramki i asysty. Patryk Erdmann jest solidnym zmienikiem. Artur Rzepiński strzelił 27 goli i chyba nic więcej nie trzeba do tego dodawać, Jest po prostu królem strzelców.

Którego z pana piłkarzy można uznać za objawienie?

Nie chciałbym wyróżniać nikogo indywidualnie. Mamy szeroką kadrę, w której każdy jest ważny. Każdy z zawodników pracuje na dobro zespołu i dzięki szerokiej kadrze mam duże pole manewru, jeżeli chodzi o skład i ustawienie na boisku. Zdaję sobie sprawę, że szeroka, wyrównana kadra jest kluczem do sukcesu.

Kto w zespole jest kapitanem i jak wywiązuje się z tej roli?

W tej rundzie role kapitana pełniło trzech zawodników. Tomasz Szada Borzyszkowski i Gracjan Kuik Studziński to miejscowi, którzy tworzą trzon zespołu od lat. Gdy ich zabrakło na boisku, to opaskę przejmował Łukasz Chylewski, który w poprzednim sezonie poprowadził nas do awansu. Każdy z nich ma posłuch w drużynie i jest ważnym ogniwem drużyny.

W kadrze pierwszego zespołu znajdują się też przedstawiciele młodzieży. Którzy z młodych piłkarzy grających jesienią maja największe szanse na poważne zaistnienie na przykład już w czwartoligowym futbolu lub w jeszcze wyższej klasie rozgrywek?

Dziewiętnastoletni Tomasz Mrozek Gliszczyński gra na przemian na pozycji bramkarza z dwudziestosiedmioletnim Krzysztofem Oleszkiewiczem. Daje nam jakość i możliwość rotacji wśród zawodników grających w polu. Brakuje mu jednak trochę treningu typowo bramkarskiego, ale nad tym już pracuje i mam nadzieje ze w okresie przygotowawczym uda nam się tę sprawę załatwić. Cezary Pupka Lipiński z rocznika 2000 gra na pozycji bocznego obrońcy i wywiązuje się ze swoich obowiązków bardzo dobrze. Myślę, że w kolejnych sezonach będziemy mieli z niego dużo pożytku. Grają też osiemnastoletni Bartosz Wnuk-Lipiński, dwaj dziewiętnastolatkowie: Szymon Kuliński i Arkadiusz Wielewski. Oni jednak musza na treningach udowadniać swoją wartość dla zespołu.

Taktyka gry zespołu powinna być dopasowana do możliwości graczy czy raczej powinna być bliższa wizji szkoleniowca?

Staram się dopasować ustawienie do zawodników, którymi dysponuję w danym momencie. Nie jesteśmy Legią Warszawa, że możemy dobierać sobie zawodników pod moje widzimisię. Uważam jednak, ze kadra, która dysponuję, jest spójna z moją wizją gry i mogę stosować w meczach różne warianty w zależności od przeciwnika oraz sytuacji na boisku.

Który jesienny mecz był najlepszy w wykonaniu lipnickiego zespołu i dlaczego?

Chyba mecz w Lipnicy ze Spartą Sycewice. Wtedy graliśmy mądrze, cierpliwie i skutecznie. Wygraliśmy ostatecznie 5:1.

Najgorszy mecz Lipniczanki?

Ten już wcześniej wspomniany na początku naszej rozmowy z charbrowskim Chrobrym na wyjeździe. Mam nadzieje, że takie coś się więcej nie przydarzy, bo nie wypada tak grać drużynie , która chce wywalczyć awans do wyższej ligi.

Według pana na boisku liczy się bardziej wynik czy widowisko?

W piłce seniorskiej liczy się wynik. A jeżeli przy tym uda się zrobić ciekawe widowisko, to satysfakcja jest podwójna.

Czy Lipnica żyje występami piłkarzy Lipniczanki?

Są mecze, że frekwencja jest wysoka, jednak zdarzają się tez takie, na których jest mało kibiców. Lipnica jest miejscowością, w której nie ma długiej tradycji piłkarskiej, ale myślę, ze dzięki dobrym wynikom uda nam się ściągnąć na trybuny większą liczne sympatyków Lipniczanki.

Nie obawia się pan tego, ze lipnicki beniaminek poczuje się zbyt pewnie siebie i we wiosennych zmaganiach trochę pofolguje?

Nic z tych rzeczy. Zawodnicy zdają sobie sprawę, o co gramy i co chcemy osiągnąć. Są świadomi tego, ze przy odpowiedniej pracy w przyszłym sezonie możemy zagrać na szczeblu wojewódzkim. Występy na stadionach gdańskiej Lechii czy gdyńskiej Arki, mimo że to rezerwy, byłyby dla nas czymś naprawdę fajnym.

Ponoć w zimowej przerwie dojdzie w Lipniczance do kolejnych wzmocnień kadrowych. Ile w tym jest prawdy?

Pracujemy z zarządem na wzmocnieniem kadry. Chcielibyśmy pozyskać dwóch, trzech piłkarzy, którzy jeszcze bardziej podnieśli by jakość zespołu. Jestem dobrej myśli i mam nadzieje, że wiosna wybrani zawodnicy zagrają w barwach Lipniczanki. Zdajemy sobie sprawę, że aby awansować musimy iść do przodu.

Jak długie urlopy maja pana podopieczni?

Rozgrywki ligowe zakończyliśmy 18 listopada. Po nich byłby jeszcze zajęcia w Lipnicy. Ostatni trening zaliczyliśmy 23 listopada, wiec obecnie zawodnicy odpoczywają od futbolu. Przygotowania do wiosny rozpoczniemy w połowie stycznia.

Co lubi pan robić w wolnych chwilach niezwiązanych z futbolem?

Mało jest tych wolnych chwil, ale jak już mam, to lubię ugotować coś dobrego.

Często prowadzi pan mecze w garniturach. Są one dobrze dobrane. Gdzie się pan ubiera?

Są trenerzy, którzy lubią dresy, są i tacy, którzy preferują inny strój. Ja dresy zakładam tylko na treningi. Mecz jest wyjątkowym wydarzeniem w tygodniu i dlatego tez minimum koszula jest dla mnie obowiązkowa. A gdzie się ubieram? Różnie. Byleby ubranie przypadło mi do gustu.

Dużo nerwów kosztuje pana praca szkoleniowca?

Praca trenera jest najlepsza na świecie, gdyby nie te mecze.

Jak wyglądałaby jedenastka Tomasz Mielewczyka złożona z grona piłkarzy grających w okręgówce?

W każdej drużynie jest ktoś wyróżniający sie, ale ja wybieram jedenastkę z grona grających w Lipniczance.

 

                                                                                            Rozmawiał Krzysztof Niekrasz/ Głos Pomorza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *