Piłkarze Lipniczanki Lipnica pokonali na wyjeździe Karola Pęplino 4:2. Była to pierwsza porażka piłkarzy gospodarzy na własnym boisku od 23 października 2016 roku!

Bramki: Gracjan Kuik Studziński 34′, Artur Rzepiński 49′, Fabian Górski 52′, Artur Wojach 88′.

Skład Lipniczanki: T.Mrozek Gliszczyński – C.Pupka Lipiński, K.Pranczk, M.Szmidke, T.Piechowski – F.Górski, G.Kuik Studziński, K.Szyca( 57′ P.Erdmann), A.Wojach, Ł.Chylewski – A.Rzepiński(90′ B.Wnuk-Lipiński)

Rezerwowi: K.Oleszkiewicz, D.Breszka, A.Wielewski, H.Stoltmann, S.Kuliński.

Od początku meczu było wiadomo, że mecz z Karolem nie będzie łatwą przeprawą gdyż gospodarze po modernizacji płyty boiska na własnym obiekcie byli niepokonani od 23 października 2016r. Serie które notowali na własnym boisku były imponujące. W sezonie 2014/2015 gospodarze byli niepokonani na własnym boisku przez 2,5 roku ale 13 czerwca 2015 roku tę serie przerwała drużyna… Lipniczanki Lipnica a wtedy katem Karola okazał się Fabian Górski zdobywając dwie bramki.

Początek spotkania to wyczekiwanie drużyny Karola na to co zrobi Lipniczanka. Swoje sytuacje mieli Artur Wojach, Fabian Górski i najlepszą Klaudiusz Szyca który z 5 metrów trafił tylko w boczną siatkę po strzale głowa. Po tych akcjach do głosu doszli gospodarze i w pierwszej sytuacji w meczu pokonali w 18 minucie spotkania Tomka Mrozek Gliszczyńskiego. To podziałało na piłkarzy z Lipnicy którzy rzucili się do ataków ale do klarownych sytuacji nie dochodzili. Dopiero w 34 minucie spotkania po dobrej wrzutce Łukasza Chylewskiego bramkarza Karola pokonał Gracjan Kuik Studziński. Bramka ta dała luz piłkarzom gości i to chyba zbyt wielki. W 42 minucie spotkania po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Karola Petrusa nikt z obrońców Lipniczanki nie wiedział gdzie i jak wybić piłkę i na ratunek wybiegł Mrozek Gliszczyński który w polu karnym wyciął napastnika gospodarzy a na wapno wskazał sędzia główny. Mrozka pewnie pokonał z jedenastu metrów Karol Petrus i pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Karola 2:1. W 45 minucie piłkarze Karola mieli jeszcze rzut wolny z 18 metrów ale po strzale Petrusa piłka odbiła się od słupka, a dobitka napastnika Karola z 5 metrów również zatrzymała się na słupku. Kolejna pierwsza połowa przespana przez piłkarzy z Lipnicy gdzie za długo gramy piłką w obronie i nie potrafimy w szybki sposób zaskoczyć i przedostać się pod pole karne drużyny przeciwnej.

Na drugą połowę wychodzimy naładowani słowami Mielewczyka i przynosi to efekt. Już w pierwszej sytuacji w drugiej połowie Artur Rzepiński pokonuje bramkarza Karola i mamy remis. Kolejny cios Karolowi zadaję dobrze im znany Górski, który akcję Wojacha i Chylewskiego kończy bramką. Karol stwarzał sobie sytuacje do 8 metra ale pod bramką nie potrafił oddać celnego strzału. Swoje szansy mieli Adam Gołąb jednak szybki zawodnik gospodarzy w tym dniu nie potrafił wykończyć sytuacji. W 88 minucie bramkę która definitywnie zatrzymała zapędy gospodarzy zdobył Artur Wojach który z 17 metrów pokonał bramkarza Karola pewnym strzałem.

Przed nami już w najbliższą środę mecz w Pucharze Polski gdzie zmierzymy się z Myśliwcem Tuchomie na własnym boisku o godzinie 16:00. Dla nas mecz mniej prestiżowy niż ten w lidze sprzed tygodnia gdzie pokonaliśmy Myśliwiec 4:2. W tym meczu swoje szanse dostaną zawodnicy którzy w lidze grali do te pory mniej, a podstawowi zawodnicy odpoczną przed niedzielnym spotkaniem ze spadkowiczem z IV ligi Sokołem Wyczechy.

Weszliśmy w mecz całkiem dobrze, po pierwszym kwadransie powinniśmy prowadzić lecz dobrych sytuacji nie wykorzystali Górski, Szyca i Wojach. To się na nas zemściło i po błędzie w obronie straciliśmy bramkę. Przez drugą część pierwszej połowy graliśmy zbyt wolno i zbyt przewidywalnie i na przerwę schodziliśmy z wynikiem 1-2. Bardzo dobrze zaczęła się dla nas druga część meczu, szybko zdobyliśmy dwie bramki. Zamiast pójść za ciosem i zamknąć mecz czwartą bramką, wdaliśmy się w chaotyczną grę. Dopiero czwarta bramka strzelona w końcówce definitywnie zakończyła zapędy gospodarzy – powiedział Tomasz Mielewczyk trener Lipniczanki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *